Kontakt bez odpowiedzi
Klient wykonał wysiłek, często opłacony Twoim budżetem reklamowym. Firma w ogóle nie podjęła rozmowy.
Ten sygnał mówi Ci, ile zapłaciłeś za kontakt, którego nie podjąłeś.
Rozmowy, wiadomości, nieodebrane telefony, obiecane oferty. Każde z tych zdarzeń niesie informację o tym, gdzie sprzedaż się zatrzymuje. Budujemy system, który je odczytuje: na Twoim serwerze, na Twoją własność.
kanały, którymi przychodzą klienci w typowej małej firmie: telefon, czat, mail. Zero z nich ma wspólny licznik.
tyle firm w Polsce zna swój czas oddzwonienia. Nie dlatego, że nie chcą: nie ma czym go zmierzyć.
tyle zajęło u nas przejście od analizy rozmów do widocznej zmiany w zamówieniach.
To nie jest wina prowadzenia firmy: tych miejsc zwykle nikt nie liczy. Każde z nich nadaje czytelny sygnał, a my liczymy go osobno, w złotówkach.
Klient wykonał wysiłek, często opłacony Twoim budżetem reklamowym. Firma w ogóle nie podjęła rozmowy.
Ten sygnał mówi Ci, ile zapłaciłeś za kontakt, którego nie podjąłeś.
Kontakt został obsłużony, ale rozmowa była źle poprowadzona. Tu analiza języka daje największą przewagę.
Ten sygnał mówi Ci, czy standard rozmowy istnieje, czy każdy robi po swojemu.
Rozmowa wyglądała dobrze, ale proces nie został domknięty. Transkrypcja tego nie pokaże. Kalendarz i sprzedaż tak.
Ten sygnał mówi Ci, czy to, co obiecujesz klientowi, faktycznie się dzieje.
Żaden z tych sygnałów nie jest dowodem, że źle prowadzisz firmę. Są dowodem, że firma urosła ponad to, co da się utrzymać w głowie jednego człowieka. To jest problem sukcesu, nie porażki.
Narzędzia zapisują zdarzenia. My pokazujemy mechanizm, przez który tracisz pieniądze, a potem go przebudowujemy.
Połowa tej pracy to wtoczenie kamienia pod górę: zanim cokolwiek zbudujemy, trzeba zbadać, gdzie naprawdę uciekają pieniądze. Dlatego wyceniamy dwa etapy osobno, a Ty decydujesz po każdym.
Całość z nami to minimum 15 000 zł. Pierwsze dźwignie zwykle widać już na etapie analizy, nie na końcu.
Mapujemy, jak wygląda u Ciebie droga od pierwszego kontaktu do zakupu. Wychodzisz z listą rzeczy, których nie mierzysz, i widełkami tego, ile mogą kosztować.
Badamy Twoje rozmowy i dane. Projektujemy, co konkretnie w Twojej firmie należy mierzyć i jak to spiąć.
Budujemy system na Twoim serwerze, wpięty w Twoje kanały (telefon, WhatsApp, SMS, e-mail). Uczymy Cię, jak z niego korzystać, i robimy z Tobą pierwszą analizę. Zostaje Twoją własnością.
Do systemu podpinasz własną sztuczną inteligencję i pytasz ją o swoje dane po ludzku. Kupujesz raz, a każdy nowszy model na rynku sprawia, że Twój system staje się mądrzejszy. To odwrotność każdego innego zakupu w firmie.
Mówimy o cenach od razu, żeby nikt nie tracił czasu. Obiecujemy dokładnie to, co wyceniamy: wszystko, co dokładamy ponad to, jest ekstra, nie warunkiem.
Ustaw suwaki pod swoją firmę. Liczymy tylko pierwszy z trzech wycieków, konserwatywnie, na marży, nie na przychodzie.
To jest szacunek na cudzych założeniach. Podczas rozmowy zastąpimy je Twoimi liczbami i wtedy zwykle okazuje się, że jest inaczej, niż zakładałeś. W obie strony.
Umów rozmowęPracujemy z właścicielami, którzy sami prowadzą swoją firmę i sami pilnują tego, co wdrożą. Nie dlatego, że jesteśmy wybredni: system, którego nikt nie dopilnuje, umiera w tydzień, a wtedy oboje zmarnowaliśmy czas i pieniądze.
Telefon, WhatsApp, Messenger, mail, przy ladzie. Jeśli klient kupuje sam z półki albo z koszyka bez kontaktu, nie mamy czego mierzyć.
Wdrożenie od 15 tysięcy zwróci się dopiero wtedy. Jeśli u Ciebie jest mniejszy, powiemy to wprost i się rozejdziemy: to nie jest gra o Twoje pieniądze.
Najczęściej Ty. Raport bez człowieka, który go wdroży, to makulatura.
Najczęściej pracujemy z: kliniki i gabinety, usługi high-ticket, dealerzy i serwisy, nieruchomości, marki sprzedające przez WhatsApp. Ale mechanizm jest ten sam wszędzie, gdzie o sprzedaży decyduje rozmowa.
Firmy, które chcą „tylko zobaczyć AI", nie udostępnią danych albo nie mają nikogo, kto wdroży rekomendacje. Firmy, w których nikt nie weźmie odpowiedzialności za utrzymanie tego, co wdrożymy. I firmy, w których problem jest wart mniej niż 30 tysięcy rocznie. Bierzemy klientów, u których możemy pokazać zmianę wyniku w 30-60 dni. Inaczej szkoda Twoich pieniędzy i naszego nazwiska.
Znalezione: cena podawana przed pytaniem o potrzebę, rozmowy kończące się bez następnego kroku.
Zamówienia ruszyły od razu, bez złotówki więcej na reklamy.
Normalna rzecz. Różnica: było to widać od razu, nie po kwartale.
To jest cały nasz produkt w trzech dniach. Zatkanie dziury jest łatwe. Wiedza, że nadal jest zatkana, nie jest.
Godzinna rozmowa o tym, gdzie Twoim zdaniem uciekają pieniądze. Wychodzisz z trzema hipotezami do sprawdzenia, niezależnie od tego, czy będziemy współpracować.