Ailey.ai / Muzyka PL EN
Utwór

Spal się do końca

0:00 5:15

O ambicji i o tym, że nic z tego nie jest Twoje. Obie rzeczy naraz.

Tekst Pokaż tekst

Nie proś Go o mniejszy ciężar Nie proś o łatwiejszą drogę Poproś o ogień i o odwagę, żeby nie był twój

Nie przyszedłem tu, żeby być przyzwoity Nie po to dostałem te ręce, żeby złożyć je grzecznie Chcę zbudować coś, co przetrwa moje nazwisko i nie będę udawał, że tego nie chcę Chcę być najlepszy. Powiedziałem to głośno Nie w porównaniu z kimś. W porównaniu z tym, kim mogłem być, gdybym nie odpuścił Tamten człowiek stoi obok mnie każdego ranka I zakopać to teraz, nazwać skromnością, byłoby największym kłamstwem, jakie mógłbym powiedzieć Bo nikt nie dostaje ognia po to, żeby go przykryć Dostajesz go po to, żeby ktoś się przy nim ogrzał

Więc dawaj wszystko Wszystko znaczy wszystko Do dna, do końca, bez oglądania się

Spal się do końca Bo to nie twój ogień, żebyś go oszczędzał Spal się do końca Nie dostałeś go na przechowanie Buduję wysoko jak człowiek, który ma tylko dziś Puszczam lekko jak człowiek, który nic nie ma I to jest to samo To zawsze było to samo

A teraz druga rzecz, o wiele trudniejsza Nic z tego nie jest moje Ani te ręce, ani ten dzień, ani ten oddech Nie zarobiłem na to, że w ogóle tu jestem Dostałem. Bez powodu. Za darmo Więc mogę zbudować imperium i stracić je w rok i dalej będę tym samym człowiekiem Bo nie jestem swoim wynikiem Nigdy nim nie byłem, choć tak długo w to wierzyłem I jeśli to, co planuję, jest za małe, zabierz mi to Jeśli droga, którą idę, prowadzi nie tam, zawróć mnie, nawet gdy będę się szarpał Nie proszę, żeby moje plany się spełniły Proszę, żeby były warte spełnienia

I dawaj wszystko Wszystko znaczy wszystko Bo skoro nic nie moje, to nie mam czego bronić

Spal się do końca Bo to nie twój ogień, żebyś go oszczędzał Spal się do końca Nie dostałeś go na przechowanie Buduję wysoko jak człowiek, który ma tylko dziś Puszczam lekko jak człowiek, który nic nie ma I to jest to samo To zawsze było to samo

Ile dajesz? - WSZYSTKO A ile trzymasz? - NIC Ile dajesz? - WSZYSTKO A ile trzymasz? - NIC To czego się boisz? - NICZEGO Powiedz to jeszcze raz - NICZEGO

I wtedy to zrozumiałem Nie ma dwóch rzeczy Nie walczę z sobą samym Ten sam ogień, który każe mi wstawać o piątej, jest tym, który każe mi otworzyć dłoń To nie dwie ścieżki To wdech i wydech tego samego oddechu

Więc mierzę tak wysoko, że aż mnie to przeraża i śpię spokojnie, cokolwiek z tego wyjdzie Sadzę drzewa, w których cieniu nie usiądę i sadzę je najlepsze, jakie umiem posadzić Chcę, żeby po mnie zostało wyżej niż zastałem, kiedy tu przyszedłem Nie po nazwisko na tabliczce Po to, żeby moi synowie mieli lepszy start I chcę być człowiekiem, który wraca do domu cały, nie tylko ciałem przy stole Bo mogę wygrać wszystko i przegrać to jedno i wtedy nie było warto. Nic z tego nie było warte

Spal się do końca Bo to nie twój ogień, żebyś go oszczędzał Spal się do końca Nie dostałeś go na przechowanie Buduję wysoko jak człowiek, który ma tylko dziś Puszczam lekko jak człowiek, który nic nie ma I to jest to samo To zawsze było to samo

Ręka otwarta Ogień zapalony Nogi już w drodze Nie proszę o mniej Proszę o siłę na to, co przyjdzie Prowadź Idę Do końca


Skąd to się wzięło

Ten utwór powstał z zapisów rozmów z właścicielami firm. Te same zdania wracały latami: chcę zbudować coś dużego i boję się przyznać, jak bardzo. Tekst jest zlepkiem tych rozmów, nie moim pomysłem na piosenkę.


Nowe utwory trafiają tam pierwsze.

W niedzielę wysyłam list z prawdziwymi przypadkami z firm: co zadziałało, co nie i gdzie leżała dźwignia. Nowe utwory trafiają tam pierwsze.

Zapisuję się przez Google Jedno pole, jeden list w tygodniu. Wychodzisz, kiedy chcesz. Zapisując się akceptujesz regulamin.